Translate

wtorek, 3 listopada 2020

Patelnia ceramiczna czy teflonowa?

 


Niezależnie czy jesteś mistrzem gastronomii czy początkującą kucharką, wobec patelni masz jednoznaczne oczekiwania – Nie liczy się jej kolor, kształt, a nawet producent – ważne, aby nic do niej nie przywierało.

Ta właściwość pewnie skłania cię po raz kolejny do sięgnięcia po patelnie teflonowe. Jednak zanim zdecydujesz się na ten zakup, rozważ argumenty przemawiające przeciw i poznaj alternatywę dla tego kontrowersyjnego wyboru.

Musisz wiedzieć, że w przypadku przegrzania teflon wydziela się toskyczny tetrafluoroetylen. Naczynia teflonowe są wytwarzane przy użyciu rakotwórczego związku chemicznego zwanego kwasem perfluorooktanowym, zwanym też PFOA lub C-8, który wdychasz za każdym razem, gdy smażysz jajecznicę, kotleta lub naleśnika? Gazy, które ulatniają się po rozgrzani teflonu powodują również schorzenia przypominające grypę, są szkodliwe dla kobiet w ciąży i są śmiertelnie trujące dla ptaków. Co najgorsze, potrzeba aż 5 lat, żeby pozbyć się z organizmu PFOA. Obalono również pogląd, że patelnia teflonowa szkodzi tylko, gdy teflonowa powłoka zostanie uszkodzona – szkodliwość teflonu zależy od temperatury do której zostanie rozgrzany.

W obliczu tych naukowych doniesień, odkrywczą alternatywą dla naczyń teflonowych stają się np. patelnie ceramiczne. Są zgodne z proekologicznymi trendami, a dodatkowo pozwalają zachować wyśmienite walory smakowe przygotowywanych dań. Przykładowo, patelnie ceramiczne pokryte są specjalną, nanotechnologiczną powłoką, która tworzy zwarte pokrycie na powierzchni patelni. Powierzchnia patelni jest zawsze gładka, bez porów i szczelin. Ceramiczne pokrycie jest bardzie odporne na uszkodzenia mechaniczne niż teflonowe. Również detergenty, używane powszechnie do mycia naczyń i w zmywarkach nie powodują uszkodzeń ceramicznej powłoki.

Patelnie ceramiczne są wytwarzane z naturalnych minerałów i gliny. Wypalane są w temp. 1250 stopni Celsjusza, co umożliwia wytworzenie niesamowicie odpornej struktury molekularnej stanowiącej odporną barierę chroniącą przed zanieczyszczeniem naczyń przez drobnoustroje i bakterie. Tak wyjątkowy proces produkcji powoduje, że patelnie ceramiczne wo odporne na zmiany temperatur, i mogą bezpiecznie nagrzewać się do 450 stopni Celcjusza i znoszą zamrażanie do -20 stopni Celcjusza.

Patelnia ceramiczna dostarcza ciepło równomiernie na całą swoją powierzchnię, dzięki czemu potrawa zachowuje dobry smak i utrzymuje temperaturę, aby serwowane potrawy były jak długo ciepłe. Co równie ważne dla smakoszy ? potrawy na patelniach ceramicznych smażą się równomiernie.


Tablice rejestracyjne: kradzież

 


         do Tablice rejestracyjne: kradzież

Niestety, może się to zdarzyć każdemu kierowcy. Pewnego dnia wchodzimy rano na parking i ze zdumieniem patrzymy się w miejsce, gdzie jeszcze niedawno były nasze tablice rejestracyjne. Kradzież tablic to sprawa stosunkowo prosta, a ponieważ nasze „blachy” to świetny sposób na wywiezienie z Polski kradzionych aut, więc i amatorów na nasze tablice rejestracyjne nie brakuje.

Co jednak mamy zrobić, gdy nasze tablice rejestracyjne zostały skradzione (lub utraciliśmy je w inny sposób, np. w trakcie stłuczki)?

Na początek dobra wiadomość – tablice rejestracyjne to nie dowód osobisty. Kradzież tablic rejestracyjnych zgłosić trzeba, ale na szczęście nie grożą nam żadne groźne konsekwencje w związku z ich kradzieżą.

Zanim trafisz do urzędu

Policja: tu zaczyna się nasza podróż po nowe tablice rejestracyjne. Kradzież zgłaszamy i odbieramy zaświadczenie o kradzieży tablic. Policja i tak ich pewnie nie znajdzie, ale nam papierek przyda się później.

Starostwo lub urząd miasta: adres swojego starostwa powiatowego lub urzędu miasta pewnie znasz. Jeśli nie, wystarczy zwykle wpisać w Google odpowiednie hasło, by znaleźć jego stronę internetową albo przynajmniej adres. Zwykle możesz też ściągnąć od razu wzór wniosku o wydanie wtórnika tablic.

Wypełnij uważnie wniosek.

Zanim wyruszysz do urzędu, sprawdź na ich stronie internetowej wysokość opłat, które będziesz musiał uiścić, aby otrzymać nowe tablice rejestracyjne. Kradzież nie kradzież, a płacić trzeba zwłaszcza, że bez dowodów uiszczenia wpłaty nie otrzymasz nowych tablic.

Niekiedy szybciej i wygodniej jest zresztą zapłacić od razu w urzędzie. Choć mamy już dwudziesty pierwszy wiek, gdzieniegdzie urzędnicy nadal reagują alergicznie na niepotwierdzony pieczątką dowód wpłaty wydrukowany przez nas z pdf-a po dokonaniu transakcji online.

Wizyta w urzędzie

Niestety, wpłata i zaświadczenie o kradzieży tablic to nie wszystko. Aby otrzymać nowe tablice, musimy przedstawić szereg dokumentów – i lepiej nie zapomnijcie o żadnym!

Oto lista:
– zaświadczenie o kradzieży tablic rejestracyjnych wydane przez Policję (do zdobycia na Policji)
– wypełniony wniosek o wydanie wtórnika tablic rejestracyjnych (ze strony starostwa)
– dowody dokonania niezbędnych opłat (pamiętajcie o właściwych tytułach wpłat!)
– dowód tożsamości (najlepiej dowód osobisty lub paszport)
– dowód rejestracyjny pojazdu (oraz karta pojazdu, jeśli była wydana)

Jeżeli samochód był firmowy, to zamiast dowodu tożsamości konieczny jest aktualny odpis z KRS i zaświadczenie o nadaniu numeru REGON. Ponieważ wszystkie urzędowe sprawy może załatwić w takim przypadku jedynie ktoś z odpowiednimi uprawieniami, dobrze jest wyposażyć się w pełnomocnictwo -a następnie wszystkie te papiery skserować. Urzędnik i tak będzie chciał kopie.

Jeżeli nie straciliśmy obydwu tablic rejestracyjnych, bo skradziono nam tylko jedną, tę pozostałą także musimy przynieść do urzędu.

Czekamy…

Generalnie możemy spodziewać się wtórników naszych tablic rejestracyjnych w ciągu siedmiu dni roboczych, ale zależy to niestety od urzędów i obciążenia pracą drukarni.

Na szczęście zwykle zostaniemy telefonicznie poinformowani o możliwości odbioru nowych tablic rejestracyjnych, więc nie musimy odwiedzać urzędu bez sensu. Kradzież tablic jak widać – choć irytująca, nie powinna być dla nas zbyt stresująca zwłaszcza w porównaniu do kradzieży całego samochodu albo dowodu osobistego…

czwartek, 8 stycznia 2015

Na co skarżą się turyści? Bo palma była za krzywa...

Nasi turyści nie są już potulnymi barankami, które godzą się na wszystko. Jak im się coś nie podoba, składają skargi w biurach podróży. Nieraz całkowicie absurdalne. Bo jak inaczej określić taką:"w samolocie był przeciąg z powodu otwartego okna". W tym przypadku obsługa, ku niezadowoleniu pasażera, nie zareagowała. Być może na pokładzie nie było psychiatry. Za to zareagować musiało biuro podróży.
Na wakacje wyjeżdża z biurami turystycznymi rocznie 1,8 mln Polaków. To ponad dwa razy więcej niż dekadę temu. Rośnie więc także liczba reklamacji, które składają niezadowoleni z usług touroperatorów podróżni. Co więcej, przybywa tych, które są całkowicie abstrakcyjne i oderwane od rzeczywistości. Takich jak ta skarga na rezydenta, która trafiła do jednego z największych biur "pilot zorganizował dla turystów turniej szachowy, a my nie lubimy grać w szachy"
Touroperatorom najbardziej przypadają do gustu skargi perełki. W zasadzie nie ma roku, by w biurze nie pojawiła się reklamacja, która wywołuje u czytających ją pracowników salwy śmiechu. - Przykład sprzed kilku miesięcy:"ratownik był otyły". Ale to nie jest najdziwniejsza skarga, która do nas napłynęła. Za taką można uznać reklamację matki, która na wczasy wybrała się z córką, a ta jej zdaniem"zaszła w ciążę, kąpiąc się w basenie". Zacytuję fragment reklamacji: "W basenie pływały plemniki" - opowiada Marek Andryszak, prezes TUI Poland.
Jednak nie tylko ta pretensja ubawiła pracowników wspomnianego biura. Oto inne ich typy:"rafa koralowa jest za blisko hotelu"(Egipt);"piasek nie jest taki jak na Karaibach"(Wyspy Kanaryjskie);"gołębie na palmie gruchały zbyt głośno"; "za dużo dzieci, które wrzeszczały" (w hotelu reklamowanym jako przyjazny dzieciom); "w hotelu za dużo Niemców, Anglików, Rosjan";"na Wyspie Żółwi nie było żółwi"(grecki Zakynthos); "w Dolinie Motyli na Rodos nie było motyli" (są tylko w maju, o czym informują wszystkie foldery);"Grecy złośliwie nie chcieli mówić po polsku", a po niemiecku i angielsku mówili.
Wyobraźnia klientów nie zna granic. Dowodem niech będzie skarga na wycieczkę do Wenezueli. W programie była wizyta w rezerwacie małp, podczas której można było karmić zwierzęta. Małżeństwo specjalnie w tym celu kupiło 2 kg bananów (1 dol. za kg), jednak małpy nie przyszły. Turyści zażądali więc zwrotu pieniędzy za owoce.
- Podczas wycieczki do Kenii i Tanzanii pilot ostrzegał, by nie jeść na otwartym powietrzu, bo dzikie ptaki mogą podlecieć i zaatakować. Ale turystka myślała, że tylko żartował. Usiadła na krawędzi krateru Ngorongoro, aby zjeść kanapkę, i wówczas napadła na nią kania czarna, spory ptak z rodziny jastrzębiowatych. Zabrała kanapkę, zerwała z nosa okulary Versace za 2 tys. zł i odleciała z nimi w głąb interioru. Klientka domagała się oczywiście zadośćuczynienia.
- Niemal w każdej wysiadającej z samolotu grupie znajdzie się turysta, który prosi mnie o druk reklamacyjny, zanim jeszcze zamelduje się w hotelu. Później, przez cały wyjazd, zapełnia go metodycznie swoimi uwagami - mówi Anka, pilotka, w branży od 9 lat.
Nie ukrywa, że część reklamacji to cwaniakowanie klientów. Jak choćby taka skarga na przewoźnika: turysta zorientował się, że tego samego dnia wylatują dwa samoloty w tym samym kierunku. Wybrał ten, który bardziej mu odpowiadał, a nie ten, na który miał bilet. Co oczywiste, na pokład maszyny nie został wpuszczony. Ale, jak dowodził, przecież nie jego to wina, tylko nieprecyzyjnej informacji (choć godzina wylotu, numer lotu etc. są na bilecie).
Jednak poza reklamacjami komicznymi największą grupę stanowią te bardziej typowe. Jak mówią pracownicy biur, jest cała masa reklamacji na hotele - brudne, z niemiłą obsługą, źle położone, z niewłaściwym zejściem do morza, monotonnym/niedobrym jedzeniem - oraz na uciążliwych współuczestników wycieczki - że za grubi, że się spóźniali na wycieczki, że się nie myją, że zadają za dużo pytań.
Przedstawiciele biur podróży uważają, że w ten sposób wiele osób chce się dowartościować. Wysyłając skargę, zostaną przecież zauważeni, ktoś się nimi zainteresuje, a może nawet spróbuje odszukać i zrobi z nimi wywiad, jak zostali źle potraktowani. Bo, jak twierdzą, część podróżujących dzieli się swoimi problemami nie tylko z biurami podróży, lecz także społecznością skupioną na portalach turystycznych. - W zasadzie od 1,5 roku obserwuję taką większą potrzebę wśród klientów do zainteresowania sobą innych - mówi Radosław Świderski z Rainbow Tours.
- To ani nie potrzeba gwiazdorzenia, ani nie nasze wrodzone pieniactwo. Polacy w końcu po latach nauczyli się, że za swoje ciężko zarobione pieniądze mają prawo mieć oczekiwania, również w stosunku do touroperatorów - komentuje psycholog Katarzyna Korpolewska. Opisuje, jak kilka lat temu Polacy w Egipcie dostali zapyziały hotel, w którym jakiekolwiek gwiazdki widzieli jedynie, gdy nadużyli. Ale rezydenci wzruszali ramionami. W to samo miejsce przybyła Polka, ale z niemieckim paszportem. Natychmiast zadzwoniła do swojego rezydenta, który zjawił się błyskawicznie, i cały w przeprosinach oraz ukłonach zawiózł ją do hotelu, w którym gwiazdki świeciły jasnym blaskiem nawet bez wspomagaczy. Na pożegnanie dziwiła się, że tak duża grupa nic nie robi, by poprawić swoje warunki.
- Dzięki temu, że w ostatnim czasie interwencje się nasiliły, rezydenci przestali mówić turystom: "A czego państwo oczekiwaliście za takie pieniądze". A przecież to do niedawna było standardem. Zmusiło to także biura do staranniejszego informowania o panujących na miejscu warunkach - np. o tym, że wejście do wody jest trudne i wymaga specjalnego obuwia, że leżaki są odpłatne i że może ich brakować w pełni sezonu, że blisko hotelu są głośna droga, tory kolejowe czy bary i dyskoteki - dodaje Katarzyna Korpolewska.
Pomogło także prawo. Reguluje tryb i sposób reklamacji, a także wymusiło na działających w Polsce biurach odpowiednie zachowania.
Reklamacja musi być rozpatrzona, gdy zostanie złożona w ciągu 30 dni od powrotu turysty z wakacji.Przy czym, jak zauważa Andrzej Bućko, wiceprezes warszawskiego oddziału Federacji Konsumentów, w tym terminie pismo powinno zostać doręczone do touroperatora, a nie wysłane (do federacji trafia kilkaset spraw rocznie, a ich liczba rośnie proporcjonalnie do wzrostu liczby podróżujących Polaków, federacja rozpatruje jednak tylko te, które wcześniej zostały odrzucone przez biura, ale pomimo to klienci postanowili nadal dociekać swoich praw).
Jeśli reklamacja dotarła na czas, to biuro ma obowiązek odpowiedzieć na pismo klienta. Chyba że w nagłówku jest hasło "informacja", a nie "reklamacja", czyli klient wysyła pismo, w którym chce podzielić się swoją opinią na temat spędzonych wakacji.
Jak zauważa Radosław Świderski, większość reklamacji biuro stara się rozpatrywać od ręki. Tak się dzieje np. z tymi składanymi już podczas wycieczki. Jeśli klient skarży się na złe warunki w pokoju, wówczas, jeśli to możliwe, miejscowy pilot stara się wymienić go natychmiast na lepszy. Co więcej, ostatnio nawet jeśli reklamacje są bezzasadne, biura starają się utrzymać z ich autorami dobre relacje (w myśl zasady, że zadowolony nikomu nie powie, a niezadowolony poinformuje 100 kolejnych). Tym samym każdy może liczyć na zadośćuczynienie, nawet drobne - w postaci bonu zniżkowego na kolejne wakacje w wysokości 50-100 zł.
I to nawet wówczas, gdy za jego plecami pracownik biura szepcze: "To ten, co złożył reklamację, że w hotelu w Egipcie pracują Arabowie".
na podstawie artykułu : Patrycja Otto, Beata Tomaszkiewicz

środa, 7 stycznia 2015

Reczne liczenie

Gorący temat w POLSCE, jeden z wielu to wybory te samorządowe i na prezydentów burmistrzów – wodzów naszych polskich miast, miasteczek, osad, wsi i czegoś jeszcze.
I oczywiście te w 2015 roku
Nie, nie będę tu uprawiał polityki, zbyt dużo tego mamy w TV, radiu i prasie oraz w Internecie. Każdy znajdzie sobie to, co mu będzie pasowało i wątpię by nie znalazł czegoś na poprawę swojego samopoczucia lub powód do narzekania.
Ale wróćmy do wyborów. PKW. I liczenia głosów.
Jak było?
Od lat chodzę na wybory i żyje już trochę na tym świecie.
W mojej komisji wyborczej bo tak się to nazywa (chyba) , siedziało – chodziło 3-4 osoby. Na pewno widziałem przynajmniej jedną kobietę i jednego męższczyzne, czyli tzw. parytet zachowano. Jestem przekonany, że niereprezentowana była tu jedna opcja polityczna.
Spisali z dowodu/paszportu dali plik jakiś kartek i…
Tu zabrakło( mnie osobiście) małego wyjaśnienia ze strony siedzącej komisji - jak głosować zwłaszcza na samorząd. To znaczy osobiście wydawało mi się, że wiem, więc się nie pytałem.
Jakieś stoliki, na których w połowie blatu postawiono w pionie płachty kartonów niby, jako parawan bym nie widział, co lub raczej, kogo skreśla sąsiad, ale nie zdało to egzaminu. Gdyby mnie to interesowało widziałbym, na kogo dana osoba głosuje. Oczywiście leżały też jakieś pisadła, ale ja przyniosłem własne. Skreśliłem tych, których miałem skreślić i w spokoju ducha po dobrze spełnionym obowiązku? Nie, raczej przywileju wybrałem się na spacer po okolicy.
Ale dla niektórych możliwość wyboru – głosowania jest to akt ich dobrej woli lub zniewolenia (kogo wobec kogo, czego?), robią sobie i nie wiadomo, komu łaskę, że nie zagłosują.
Byłem zagłosowałem wyraziłem swoją opinie i daje mi to pełne prawo narzekać, psioczyć oraz rozliczać tych wybranych i to wcale nie jest ważne czy to ja na nich głosowałem czy nie. Ja po prostu w tym uczestniczyłem.
W przeciwieństwie do tych osób, które nie głosowały, ale uważają że mają pełne prawo do krytyki i protestów.

Co było dalej każdy polak i nie tylko polak, ale z pół Europy i świata wie. Wie? Czy na pewno? WIE i ROZUMIE? Bo ja bałbym się to o sobie powiedzieć, ale co o tym myślę mogę się chyba wypowiedzieć. i nikt nie zastuka do mych drzwi bladym świtem z tupotem podkutych butów i odbezpieczoną bronią. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo mamy tzw. WOLNOŚĆ SŁOWA. WOLNĄ POLSKE

Wysoce tajemnicze słowa "SYSTEM komputerowy zawiódł – nie sprawdził się" ale co to dokładnie oznacza? Czy któryś z PAŃSTWA dziennikarzy to tej ciemnej masie społeczeństwu np. jak ja wytłumaczył? Nie a po co? Nie byłoby sensacji, nie byłoby, o czym pisać. A tak trochę prawdy, trochę słów fachowych i naród ogłupiamy. Byle tylko zrobić aferę, sensacje.
Najbardziej denerwowało mnie stwierdzenie "RĘCZNE LICZENIE GŁOSÓW". Początkowo bluźniłem na dziennikarzy i to srogo. Bo przecież w tym sposobie systemie głosowania dzielna komisja czy z komputerami czy bez MUSI wszystkie oddane głosy policzyć…ręcznie!!. JAK? Pokazano nam to w jakimś urywku wiadomości którejś stacji TV. Urna na stół i komisja, czyli NIE JEDNA osoba, wysypuje tą makulature na stół i każdą musi wsiąść do ręki, zobaczyć, kogo skreślono i gdzieś to zanotować. No właśnie to gdzieś to chyba ten komputer. Ale skoro nie chciało się wpisać wprowadzić czy wklepać to wiadome było już po pierwszym głosie!!!!! A nawet chyba wcześniej?!?!?! Jestem przekonany że telefony członków komisji wyborczych były rozgrzane do czerwoności od dzwonienia do swoich partyjnych liderów. Rezultat? CISZA WYBORCZA. I to by było chyba na tyle.
I tu na mój chłopski rozum powinno się odpowiednio zadziałać.
Jak? Uruchamiamy "Gorącą linie " do PKW i na szczycie podejmujemy decyzje, ale te mądre i właściwe a tu PKW i szanowni sędziowie chyba się pogubili i długo nie mogli odnaleźć.
Rozmawiałem ze znajomym informatykiem – programistą. I załamałem się nad prostotą rozwiązania problemu – jedną z wielu.
Dziś prawie każdy ma komputer, laptopa, tableta czy "smarkfona" zresztą sama komisja musiała takie urządzenia posiadać - z konieczności i to z gorącym łączem do PKW.
A w takich urządzeniach znajduje się nawet nie wiadomo po co? tzw. "Arkusz kalkulacyjny" najbardziej znany pod nazwą "EXCEL". a skoro ktoś używa tego EXcel-a to siłą rzeczy musi coś tam, jakieś podstawy obsługi liznął. Więc z potrzeby chwili mógłby ktoś mądrzejszy stworzyć taki arkusz obliczeniowy zliczający głosy. Bo jeżeli coś można policzyć ręcznie to istnieje jakiś wzór, algorytm postępowania wystarczy tylko właczyć taką opcje jak "zarejestruj nowe makro" i po zawodach!!! Nie trzeba być nawet informatykiem – programistą wystarczy być tylko użytkownikiem.
A nawet gdyby w komisji byli sami naciskacze klawiatury i nie znali pakietu OFICE to w Polsce nie jednego mamy programistę, informatyka a nawet studentów szkół wyższych i to nie koniecznie technicznych którzy na pewno używają na co dzień tego pakietu i sami układają, piszą sobie obliczenia, prezentacje - są aktywnymi UŻYTKOWNIKAMI.
Dostęp do sieci komisja miała, więc raczej nie byłoby z tym problemów. A zachowanie tajemnicy? CISZY WYBORCZEJ?
Każdy haker wlazłby i spenetrował komputery PKW a nawet komisji wyborczej chyba raczej bez problemu. A może to właśnie zrobiono? włamano się do komputerów PKW? wyborczych? Ale przecież na czas obliczeń, kompa można odłączyć od sieci, obliczyć, co było do obliczenia, program, obliczenia i wyniki zgrać na pendriva wymazać to z komputera i właczyć się do sieci. Proste? Jak się siedzi w domu wszystko jest proste.
Ale wróćmy do tego liczenia. Nie ma tu nic nowego i żadnej sensacji te głosy musiały być liczone ręcznie gdyż inaczej się tego nie da policzyć!!! Sytuacja zmieni się, gdy będziemy głosować elektronicznie. a to się już w Polsce robi. Choćby referendum w sprawie budżetu obywatelskiego.
W sprawie prezydentów – wodzów sprawa też jest prosta wygrywa ten kto dostał najwięcej głosów. Czysta matematyka i nic więcej.
Natomiast te samorządowe to rzeczywiście dowód na to że jak jest coś proste należy to zagmatwać maksymalnie. Ale jak kogoś to interesuje poczyta ordynacje wyborczą i.. może coś zrozumie, jak co i dlaczego głosuje na Andrzeja a do samorządu wchodzi Józek.

Inna sprawa to fałszowanie wyborów. Jak można by te wybory sfałszować? To też wydaje się proste. Wybrany członek komisji wyborczej bierze ze stolika użyczone publice pisała i kreśli dodatkowe osoby tam gdzie nie wybrano jego opcji politycznej. Głos nieważny i przeciwnicy mają o jeden głos mniej. A głosów nieważnych było dużżżżżżżo stąd podejrzenie o fałszowanie wyborów. Tak tylko w tym musiałaby uczestniczyć cała komisja i obserwatorzy. Wiele, wiele osób i to o tym samym przekonaniu politycznym. A osobiście wątpię by komisja składała się tylko z członków czy wielbicieli jednej partii politycznej. Wydaje mi się nawet, że żadna partia na to by nie pozwoliła. Wzajemny brak zaufania i niema wyjścia każdy każdemu patrzy na ręce.
Niestety należymy do narodów, którym wydaje się, że pozjadały wszystkie rozumy świata a w rzeczywistości nasza wiedza jest mała wręcz znikoma. Ale o tym może "inną razą".
Wiem natomiast bo osobiście słyszałem "uczonych" obojga płci jak chwalili się znajomym jak głosowali, kogo i na której kartce skreślali. Słyszałem też głos, zapewniam że nie była to blondynka osoby która pochwaliła się że każdą stronę "sparafkowała" bo to przecież urzędowe pisma.
A przekupić? Za drogo by to chyba wyszło.
To może szantaż? Też raczej odpada. Co prawda na każdego można znaleźć jakiegoś "HAKA" ale to skąplikowana operacja i może tylko agent Tomek by sobie z tym poradził ale on miał "szerokie plecy".

No cóż gdybać sobie możemy a liczą się tylko fakty i dowody. Ale nie jakieś tam z sufitu, ale mocne

poniedziałek, 20 maja 2013

Sposoby na zatkany odpływ


Najprościej jest zapobiegać. Są dwa podstawowe sposoby zapobiegania tworzeniu się zatorów w rurach i odpływach.
Jednym z nich jest uniemożliwienie przedostawania się do odpływu włosów, resztek jedzenia, skrawków opakowań, które z czasem zbudują w przepływie uciążliwy korek. W tym celu na odpływ nakładamy sitko, które skutecznie zatrzyma wszelkie zanieczyszczenia. Wydatek rzędu kilku zaledwie złotych, a ułatwienie ogromne. Uważasz, że białe plastikowe sitko zburzy efekt w chromowanym zlewie albo eleganckiej kolorowej umywalce. Kto powiedział, że musi być białe i plastikowe? Wśród wzorów dostępnych na rynku znajdziesz nie tylko plastikowe, ale i z chromu oraz silikonowe, w różnych kolorach i kształtach, np. w kształcie kwiatka albo ze zdobieniem przypominającym kamyki. Ceny silikonowych ozdabianych sitek wahają się w granicach 20–35 zł.
Drugą metodą jest bieżące wypłukiwanie zalegającego tłuszczu i osadu z mydła, do którego przyklejają się spływające ze zlewu czy umywalki odpady. Zanim jednak sięgniesz po żrące, szkodliwe dla środowiska detergenty, spróbuj mniej inwazyjnych metod „domowych". Raz w tygodniu wlej w rury kilka litrów osolonego wrzątku, zagotowanego octu lub wody wymieszanej z octem i doprowadzonej do wrzenia. Regularne przepłukiwanie zlewu zapobiegnie, a co najmniej opóźni zatkanie. Jest to jednak metoda wymagająca konsekwencji, co często decyduje o jej niepowodzeniu.

Jak odetkać zatkany odpływ?

Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z tego, że zupełnie inne zatory znajdują się w odpływach kuchennych, a inne w łazienkowych. W kuchni będzie to zlepek tłuszczu, resztek jedzenia, fragmentów opakowań od żywności (np. skrawków folii spożywczej). Taki korek czasami da się rozpuścić środkami, które znajdziemy w kuchennych szafkach. W łazience natomiast głównym „budulcem" zatoru są osad z mydła i włosy, które raczej nie rozpuszczą się np. w occie.
Do rozpuszczenia zatoru w odpływie kuchennym domową metodą można użyć sody kuchennej, octu i wrzącej wody:
  1. Wymieszaj w naczyniu sodę i ocet w proporcjach 1:3. Mieszanka natychmiast zacznie pulsować, więc jak najszybciej trzeba wlać ją do odpływu. Po 5-15 minutach spłukujemy kilkoma litrami wrzącej wody.
  2. Wsyp do odpływu 1–2 łyżki sody oczyszczonej, a następnie wlej do niego ok. pół szklanki octu. Mieszanka spowoduje powstanie piany, która odetka odpływ. Po kilku minutach wlej w odpływ wrzącą wodę.
Na zatory działają również ekologiczne środki, stosowane w przydomowych oczyszczalniach ścieków. Zawierają one bakterie, które przetwarzają zanieczyszczenia i zapobiegają osadzaniu się kolejnych. Środków tych dobrze jest używać profilaktycznie raz na kilka tygodni.
Przepychacz gumowy to przyrząd, który niegdyś znajdował się w prawie każdym domu. Dziś również można go kupić w sklepach z AGD. Jego działanie opiera się o ciśnienie, które tworzy się w trakcie pompowania i wypycha zator. Przed jego użyciem, okolice odpływu należy nasmarować tłustą substancją np. wazeliną, umieścić przepychacz na odpływie, docisnąć, a następnie napuścić wody do poziomu, powyżej gumowej nasady. Odpływ zabezpieczający przed przelaniem wody również należy zatkać np. drugą dłonią. Na koniec kilkukrotnie pompujemy przepychaczem, wytwarzając ciśnienie, które powinno przepchnąć zator.
Bardziej złożony, ale zarazem wydajny jest przepychacz działający na zasadzie pompy, którym pod ciśnieniem wpychamy do rur wodę.
Większość śmieci, które dostaną się do odpływu, zatrzymuje się w syfonie. Warto więc sprawdzić drożność syfonu. Zabieg nie jest skomplikowany, nie pociąga za sobą kosztów i zajmuje zaledwie parę minut. Pod syfon podstawiamy miskę,żeby woda nie zalała podłogi, a następnie odkręcamy syfon i dłonią w rękawiczce albo szczypcami usuwamy zebrane tam zabrudzenia.
Kolejną, popularną metodą usuwania zatorów jest używanie preparatów chemicznych, które rozpuszczają nagromadzone w odpływie zabrudzenia. Preparat w postaci granulek, proszku, płynu albo żelu wsypujemy bądź wlewamy do odpływu, odczekujemy czas określony w instrukcji użycia na opakowaniu, a następnie spłukujemy gorącą wodą. Po żrące detergenty jednak nie powinniśmy sięgać zbyt często ze względu na ich szkodliwość dla środowiska, a więc i dla nas samych. Zawsze używamy ich wyłącznie w gumowych rękawicach i unikamy wdychania oparów.
Jeśli żadna z wymienionych metod nie poskutkuje, oznacza to, że zator tkwi głębiej w rurach. Wówczas, zanim wezwiemy hydraulika, można spróbować samodzielnego oczyszczenia rur za pomocą sprężyny hydraulicznej, czyli specjalnej spirali do czyszczenia rur. Demontujemy syfon, umieszczamy sprężynę w rurze i kręcimy korbą do momentu, kiedy znajdzie się w niej cała sprężyna. Sprężynę wyciągamy, kręcąc korbą w odwrotnym kierunku.
Jeśli i ta metoda zawiedzie, nie pozostaje nic innego, jak wezwać hydraulika.

wtorek, 26 lutego 2013

Czym grozi nadużywanie alkoholu?


Zdajemy sobie sprawę z tego, że używki są szkodliwe dla naszego organizmu, a mimo to sięgamy po nie. Weźmy na przykład alkohol, którego spożycie rośnie każdego roku. Alkoholizm staje się problemem społecznym. Powoduje on uzależnione nie tylko psychiczne, lecz również fizyczne. Alkohol towarzyszy ludziom od zawsze.
W odległych czasach stanowił on najpopularniejszy środek odurzający, stosowany w celu kultowym i magicznym. W obecnych czasach alkohol stanowi, w rozumowaniu większości społeczeństwa, idealny środek poprawiający nastrój, ułatwiający nawiązywanie kontaktów oraz uśmierzający ból.
Żyjemy w czasach, kiedy to za sprawą picia alkoholu utworzyły się kulturowo uwarunkowane wzorce picia alkoholu, a mianowicie: anglosaski i niemiecki wzorzec picia alkoholu oparty na spożywaniu piwa, model skandynawski picia alkoholu oparty na spożywaniu stężonego alkoholu, Basen Morza Śródziemnego – oparty na piciu wina.
Polska należy do kraju opartego na spożywaniu stężonego alkoholu, co jest bardzo niepokojące.
Wpływ alkoholu na nasz organizm
Mózg
Alkohol wpływa w hamujący sposób na czynności psychiczne naszego mózgu. Zaburza nasz intelekt, emocje oraz motywację. Tak więc, system kontrolujący najważniejsze procesy psychiczne, zostaje wyłączony przez alkohol. Wraz z zwiększeniem stężenia etanolu zostają zakłócone podstawowe czynności naszego mózgu, a mianowicie; mowa, czucie oraz koordynacja ruchowa. Z kolei dawki narkotyczne alkoholu powodują zaburzenia ośrodków regulujących ciśnienie krwi, temperaturę i oddychanie.
Serce
Wpływ alkoholu na serce jest słaby. Wynika przede wszystkim z hamowania mózgowych ośrodków , które regulują czynności układu krążenia. Alkohol w słabym stopniu rozrzedza naczynia wieńcowe. Wpływa hamująco na układ krążenia powodując zaburzenia akcji serca, gwałtowne rozszerzenie, czy zwężenie naczyń krwionośnych.
Żołądek
Alkohol przyjmowany w dużych ilościach działa hamująco na czynności wydzielnicze naszego układu pokarmowego oraz perystaltykę jelit. Nadmiar alkoholu może powodować częste biegunki, zaparcia, nudności, wymioty. Ponadto, może być powodem zaostrzenia choroby wrzodowej żołądka. Regularne picie alkoholu prowadzi do niedoboru pokarmowego oraz witaminowego. Głównie chodzi o witaminy z grupy B.
Wątroba
Ten organ jest szczególnie narażony na działanie alkoholu, gdyż w nim właśnie zachodzą wszystkie podstawowe procesy metaboliczne i odtruwające. Alkoholicy często zapadają na marskość wątroby, którą poprzedzają ostre, przewlekłe zapalenie wątroby.
Skóra
W wyniku nadmiernego picia alkoholu uszkadzane są naczynia krwionośne, co w efekcie prowadzi do zaczerwienionego koloru skóry. Ponadto, powoduje odwodnienie organizmu, a co za tym idzie, wysusza skórę. To, z kolei sprzyja powstawaniu zmarszczek i przedwczesnemu starzeniu skóry.
Życie seksualne
Tutaj należy powiedzieć o tym, że duża dawka alkoholu wpływa na czynności seksualne dwukierunkowo. Po pierwsze zmniejsza nasze libido, zdolność do szczytowania oraz erekcję. Z drugiej zaś strony, powoduje zwiększenie zainteresowania seksem. Niestety, często na zainteresowaniu się kończy.
Psychika
Alkohol w ogromnej mierze działa również na psychikę człowieka. Najczęściej dochodzi do zaburzeń pamięci, zaburzeń zainteresowań, myślenia obniżonej koncentracji. W dalszym etapie choroby alkoholowej dochodzi często do zwiększonej drażliwość, trudności w opanowywaniu agresji i zmienności nastroju.
Spożywanie alkoholu przez kobiety w ciąży
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą prowadzić do wielu wrodzonych wad dziecka np. upośledzenie umysłowe. Kobieta w ciąży nie powinna w ogóle pić alkoholu.
Interakcje alkoholu z lekarstwami
Rozważając temat wpływu alkoholu na nasz organizm, należy wspomnieć o jego interakcjach z lekarstwami. Problem ten staje się coraz bardziej istotny.
Do najważniejszych interakcji zaliczamy:
  • Spotęgowanie działania wielu leków przeciwcukrzycowych w wyniku łączenia ich z alkoholem, co spowodować może wstrząs
  • Alkohol działa osłabiająco na leki przeciwpadaczkowe
  • Nasila działanie leków obniżających ciśnienie tętnicze krwi, co może spowodować zapaść
  • W połączeniu z polopiryną, uszkadza błonę śluzową przewodu pokarmowego
Jak widać, już nawet niewielka ilość wypitego alkoholu wpływa często na zachowanie człowieka oraz jego organizm, dlatego pijmy alkohol okazjonalnie. Nie traktujmy alkoholu jako środka na pocieszenie, odwagę czy zapomnienie. Niech nie będzie naszą ucieczką od problemów, które mogą jedynie się spotęgować, właśnie przez alkohol.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Automatyka i energooszczędne rozwiązania w domu


Warunkiem uzyskania dopłaty do kredytu na budowę lub zakup domu energooszczędnego jest wysoki standard energetyczny budynku. By pomóc w jego osiągnięciu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zdefiniował minimalne wymagania techniczne, jakie musi spełniać dom energooszczędny.



Na liście obligatoryjnych wymogów znajdują się m.in. rozwiązania automatyzujące pracę układów ogrzewania i wentylacji. W ramach cykluEnergooszczędność w moim domu przedstawimy, w jaki sposób optymalizują one zużycie energii w domu.Już na przełomie I i II kwartału 2013 roku będzie można starać się o dopłaty do kredytów na budowę i zakup domów i mieszkań energooszczędnych. W styczniu br. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) ogłosił listę banków, które zakwalifikowały się do projektu, a pod koniec lutego planuje podpisać z nimi umowy. Po wdrożeniu odpowiednich procedur przez banki, możliwe będzie składanie za ich pośrednictwem wniosków o dopłaty do kredytów. Przyznanie dofinansowania jest uzależnione od osiągniętego wysokiego standardu energetycznego (EUco 15 lub 40 kWh/m2/rok) oraz spełnienia określonych w programie wymogów technicznych, mających wpływ na poziom energooszczędności budynku. Wśród obligatoryjnych wymagań technicznych, stawianych zarówno domom jednorodzinnym, jak i budynkom wielorodzinnym, znalazły się rozwiązania automatyki sterującej systemami wentylacji i ogrzewania. W układzie wentylacji wymagane jest zainstalowanie rozwiązań automatyki pozwalających na dostosowywanie jej wydajności do aktualnych potrzeb. Natomiast układy ogrzewania domów energooszczędnych obowiązkowo powinnny wykorzystywać automatykę pogodową i urządzenia regulujące temperaturę w pomieszczeniach.

W domach energooszczędnych nie ma miejsca na niepotrzebną utratę energii" - mówi Marcin Klepacz, Współwłaściciel firmy IRA - Inteligentne Rozwiązania Automatyki. Zastosowanie automatyki sterującej ogrzewaniem i wentylacją ogranicza straty ciepła w budynku. Automatyka pogodowa i urządzenia do regulacji temperatury w pomieszczeniach służą optymalizacji ilości energii potrzebnej do ich ogrzania. Pozwalają dobrać odpowiednio parametry ogrzewania poszczególnych pomieszczeń, samoczynnie obniżać temperaturę pomieszczeń w nocy, podczas nieobecności mieszkańców, czy wyłączać ogrzewanie w pokoju, w którym otworzyliśmy okno. Tego typu rozwiązania zwykle wdrażane są z wykorzystaniem inteligentnych technologii zarządzania budynkiem, które umożliwiają integrację poszczególnych elementów domowej instalacji, takich jak sterowanie ogrzewaniem, oświetleniem, urządzeniami audio-wideo, po to, aby mogły ze sobą współpracować. Podczas nieobecności domowników odpowiadają za wyłączanie światła oraz innych urządzeń, co wpływa na obniżenie zużycia energii nie tylko cieplnej, ale też elektrycznej".

Inteligentne rozwiązania automatyki pozwalają racjonalizować zarządzanie systemami ogrzewania i wentylacji, co wpływa na zmniejszenie zużycia energii cieplnej. Wspierają też zarządzanie urządzeniami domowymi pobierającymi prąd. Wykorzystując automatykę do optymalizacji sterowania urządzeniami domowymi, można istotnie zmniejszyć ilość zużywanej energii elektrycznej, co przekłada się na obniżenie rachunków. Na przykład za pomocą automatyki sterującej oświetleniem, można je dostosować do potrzeb każdego z domowników, z uwzględnieniem natężenia światła dziennego, pory dnia, sygnałów od sensorów obecności osób w pomieszczeniach oraz otwierania i zamykania drzwi.

Dla zmniejszenia ilości prądu zużywanego przez źródła światła potrzebne jest zarówno racjonalne korzystanie z oświetlenia, w czym pomocna jest automatyka, jak i wymiana tradycyjnych żarówek na energooszczędne odpowiedniki" - mówi Maria Labus, Marketing Manager Consumer Lighting CEE z firmy Philips. Od września 2012 roku producenci oraz importerzy nie mogą wprowadzać do sprzedaży żarówek tradycyjnych, więc energooszczędne źródła światła będą niebawem w powszechnym użyciu. W stosunku do tradycyjnych żarówek gwarantują one mniejsze zużycie energii, nawet o 80 procent. W użytku domowym stosuje się obecnie trzy rodzaje energooszczędnych źródeł światła: świetlówki kompaktowe (CFL), żarówki LED i żarówki halogenowe. Warto zainwestować w produkty wysokiej jakości, które zapewnią nam wymaganą ilość światła o ciepłej barwie. Zyskujemy też pewność, że produkt spełnia obietnice producenta, komunikowane na opakowaniu. Początkowa inwestycja zwróci się nam szybko przez znacznie obniżony rachunek za energię elektryczną. Ponadto, aby nowobudowany dom o wysokim standardzie energetycznym zużywał jak najmniej energii elektrycznej, od razu warto wyposażyć go też w inne urządzenia o obniżonym zapotrzebowaniu na energię, jak na przykład płaskie telewizory z inteligentnym systemem przetwarzania wideo, obliczającym możliwości ograniczenia zużycia energii dla każdego wyświetlanego obrazu".

Wyposażając dom w urządzenia elektryczne warto zwrócić uwagę na dołączoną etykietę energetyczną. Pozwala ona porównać wydajność poszczególnych sprzętów oraz informuje o zużyciu podstawowych zasobów tj. energia elektryczna, woda i detergenty.

Materiał został przygotowany w ramach kampanii informacyjnej Energooszczędność w moim domu. Więcej informacji dotyczących rozwiązań podnoszących standard energetyczny domu i mieszkania można znaleźć na profilu Facebook: Energooszczędność w moim domu.
Effective PR tworzą pasjonaci skutecznej komunikacji. Jesteśmy profesjonalni, kompetentni i przyjaźni w relacjach międzyludzkich. Podczas pracy kierujemy się zasadami etyki zawodowej, co sprzyja budowaniu atmosfery zaufania do naszej firmy oraz współpracujących z nami marek.Twórcą Effective PR jest Paulina Gadomska - Dzięcioł, wieloletni doradca w zakresie zintegrowanej komunikacji marketingowej i PR. Współtworzy i wdraża strategie komunikacji dla firm z sektorów budownictwo, nieruchomości, nowe technologie, FMCG. Wspiera zarządzanie reputacją podmiotów świadczących usługi profesjonalne, takich jak kancelarie prawne, doradcy personalni, inwestorzy i deweloperzy.

Zaangażowana we wspieranie idei przedsiębiorczości kobiet oraz propagowanie koncepcji zrównoważonego rozwoju w biznesie i wykorzystywanie jej w strategiach zarządzania reputacją. Autorka publikacji i prelekcji nt. komunikacji projektów CSR. Ambasador Przedsiębiorczości Kobiet w Polsce.

LEDowe oszczędności



Autor:Yasna,

Systematycznie wzrastające koszty życia, w tym także utrzymania mieszkania, zmuszają nas do coraz bardziej intensywnego poszukiwania oszczędności. By ratować domowy budżet, konieczne jest efektywne gospodarowanie pieniędzmi oraz inwestowanie w nowoczesne rozwiązania, które nam to umożliwią.



Przyjrzyjmy się szczególnie kwestii zużycia energii elektrycznej. Jednym z głównych czynników generujących to zużycie w naszych domach i mieszkaniach jest oświetlenie. Ponieważ rachunki za prąd systematycznie rosną, to właśnie w kierunku oświetlenia powinniśmy skierować naszą uwagę, by poszukiwać realnych oszczędności. Obecnie umożliwia nam to nowoczesna technologia LED, dzięki której możemy znacznie zmniejszyć ilość energii pobieranej przez instalację oświetleniową. 

 

Rozsądek czy konieczność?

Komisja Europejska, chroniąc nie tylko środowisko, ale i nasze portfele, kilka lat temu wprowadziła zakaz produkowania klasycznych żarówek wolframowych. Początkowo z produkcji oraz półek sklepowych zniknęły popularne setki, w dalszej kolejności żarówki o mocy 75, 60 i 40 W. Do września zeszłego roku z rynku miały zostać usunięte wszystkie tradycyjne źródła światła. Choć niektórym trudno było rozstać się z wynalazkiem, który niegdyś zrewolucjonizował rzeczywistość, to patrząc z perspektywy dzisiejszych czasów, taka zmiana okazała się korzyścią samą w sobie. - Dziś alternatywą dla typowych żarówek są energooszczędne świetlówki, a jeszcze bardziej oszczędnym i ekologicznym rozwiązaniem jest oświetlenie oparte na technologii LED mówi Mariusz Gawroński, specjalista ds. oświetlenia w firmie LARS oferującej m.in. ledowe produkty oświetleniowe. 

 

LEDowa rewolucja

Diody LED to obecnie najbardziej oszczędne i efektywne źródła światła, jakie są dostępne na rynku. -Zastosowanie tej technologii pozwala na skumulowanie oszczędności nawet do 65%, ponieważ diody LED pobierają aż dziesięciokrotnie mniej prądu niż zwykłe żarówki i dwa razy mniej niż świetlówkiwyjaśnia Mariusz Gawroński. W przypadku tradycyjnego oświetlenia żarowego, tylko 5% energii przekształcana jest w światło widzialne. Reszta marnuje się w postaci emitowanego ciepła, które wytwarza się podczas przepływu prądu elektrycznego przez włókno wolframowe. Coraz bardziej popularne diody LED całą swoją moc wykorzystują do produkcji światła. Podczas świecenia diody nie nagrzewają się, nie emitują ciepła i osiągają znacznie wyższą skuteczność świetlną. Są zdecydowanie trwalsze niż zwykłe żarówki, a także świetlówki fluorescencyjne. Mogą stale świecić nawet przez okres ponad 5 lat, czyli przez około 50000 godzin podkreśla Mariusz Gawroński. 

 

Opłacalna inwestycja

Do największych zalet oświetlenia opartego na technologii LED, poza znaczną oszczędnością energii i niskimi kosztami eksploatacji, należy również zaliczyć błyskawiczny czas reakcji. W przeciwieństwie do zwykłych świetlówek zwanych popularnie żarówkami energooszczędnymi, diody LED rozświetlają się maksymalnie natychmiast po zapaleniu. Poza tym dają jasne, bezcieniowe i naturalne światło dodaje Mariusz Gawroński. Diody LED mają niewielkie rozmiary, dzięki temu mogą być zamknięte w najróżniejszych oprawach i formach oświetleniowych. Są stosowane m.in. w oświetleniu punktowym (np. halogeny), wężach świetlnych, profilach, taśmach oraz podłużnych świetlówkach. - Na rynku dostępnych jest wiele rozwiązań, które możemy swobodnie dostosowywać do indywidualnych potrzeb. Choć oświetlenie ledowe nie jest najtańsze, należy pamiętać, że koszt inwestycji zwraca się bardzo szybko. Biorąc pod uwagę długowieczność ledowych produktów, możemy liczyć na znaczne oszczędności już w pierwszym roku użytkowania podsumowuje Mariusz Gawroński.

 

Wartość dodana

Klienci coraz częściej korzystają z technologii LED nie tylko ze względów ekonomicznych i funkcjonalnych, ale także estetycznych. - Diody LED zamknięte w elastycznych i kolorowych oprawach takich, jak węże LED, przewody LedNEON  czy taśmy LedFLEX, dają szerokie możliwości kreowania wystroju wnętrz oraz otoczenia wokół domu za pomocą oryginalnego, energooszczędnego i bezpiecznego światła - dodaje Mariusz Gawroński.Dekoracyjne oświetlenie ledowe możemy spotykać w wielu domowych przestrzeniach. W salonie - w postaci gustownie ozdobionego sufitu, w kuchni - gdy punktowo oświetlają przestrzeń lub liniowo snują się wzdłuż krawędzi mebli, ale również w pokoju dziecka czy sypialni - gdzie na ścianach świecą jak fantazyjne wzory, a nawet w łazience - podświetlając krawędź wanny, lustra czy szczelinę między płytkami. Sposobów wykorzystania barwnych ledów jest wiele. Ograniczyć nas może jedynie wyobraźnia i zasobność portfela.

wtorek, 5 lutego 2013

Rozbudź Wyobraźnię Dziecka

autor :

Wyobraźnia dzieci nie zna granic. O cym wiedzą bardzo dobrze wszyscy rodzice. I chociaż niektóre z pomysłów najmłodszych mogą zaskakiwać, to rodzice wiedzą bardzo dobrze, że należy rozwijać wyobraźnię dzieci. Ponieważ dzięki niej poznają otaczające je świat. A pobudzanie dziecięcej wyobraźni może odbywać się na bardzo wiele sposobów.
Jednym z nich jest na pewno sposób w jaki zostaje urządzony dziecięcy pokój. Niewątpliwe fototapety dla dzieci są bardzo dobrym pomysłem. Nie tylko pobudzają one wyobraźnię dziecka, ale także zachęcają do zabawy. Z tego też względu warto jest się zastanowić nad tym czy nie wybrać właśnie fototapety do pokoju swoich najmłodszych pociech. Zwłaszcza, że taki wystrój pokoju ma bardzo dużo zalet. Ponieważ nie tylko można go bardzo łatwo zmienić, ale także dzięki fototapetą, pokoje dla dzieci stają się bardzo kolorowe. A jest to również bardzo ważny aspekt jeśli chodzi o rozwój najmłodszych dzieci. Niewątpliwe fototapety dla dzieci jest to doskonała propozycja zarówno dla maluchów, jak i starszych dzieci.
Rodzice, którzy zdecydują się na taki wystrój pokoju nie tylko będą mogli sprawić dziecku niespodziankę, ale również mogą z dużą łatwością urządzić pokój dokładnie tak jak marzy o tym ich dziecko. Ponieważ fototapety dla dzieci przedstawiają nie tylko najbardziej lubianych bohaterów z dziecięcych bajek, ale również lubiane przez dzieci motywy. Tym samym rodzice otrzymują doskonałą pomoc, jeśli chodzi o urządzenie pokoju dla dziecka. Dla nich bowiem fototapety to nie tylko jedna z możliwości na rozbudzenie wyobraźni dziecka. To przede wszystkim możliwość urządzenia przytulnego pokoju, nie ponosząc przy tym zbyt dużych kosztów. Nie mniej jednak należy pamiętać o tym, żeby wybrać takie fototapety, które nie tylko podobają się naszym dzieciom, ale przede wszystkim będą ozdobą ich pokoju przez bardzo długi czas.
Jest to kolejny powód, dla którego fototapety dla dzieci są tak chętnie kupowane przez rodziców. Często również same dzieci proszę o to, żeby dana fototapeta znalazła się w ich pokoju. Być może dlatego, że widziały taką w pokoju swoich rówieśników, a być może dlatego, że bardzo podoba im się znajdujący się na nich motyw. Z całą jednak pewnością fototapeta dla dzieci powinna być bardzo kolorowa. Ponieważ takie właśnie powinny być pokoje dzieci. Wesołe oraz radosne niezależnie od tego jak duże dziecko w nim mieszka.

Źródło: <a href="http://www.webshock.com.pl/rozbudz-wyobraznie-dziecka/">Rozbudź wyobraźnię dziecka</a> - apgreff

Jak Łączyć Wino Z Potrawami?


przedruk od  
Nie od dziś wiadomo, że tak bogaty trunek, jakim jest wino w cudowny sposób podkreśla smak naszych potraw. Jednak sztuka odpowiedniego łączenia trunków z daniami opiera się przede wszystkim na doświadczeniu i fachowej wiedzy. Jeśli dopiero stawiamy w tej dziedzinie pierwsze kroki, to lepiej trzymajmy się kilku sprawdzonych reguł.
By połączyć wino oraz potrawę w niemal idealną całość, musimy zacząć odzapoznania się z charakterystyką smakową i zapachową tak wina, jak i dania, mając na uwadze ich wzajemne oddziaływanie. Słone potrawy neutralizują bowiem kwasowość win (sól podkreśla też słodycz trunku), a dania z nutką goryczy potęgują gorzki posmak wina.Kwaśne dania zwykle łagodzą wytrawność trunku (wina o wyraźnej kwasowości powinny występować w towarzystwie sutych potraw), z kolei słodkie spowodują, że wino wyda się nam mniej owocowe, za to bardziej wytrawne (mocniej odczujemy także jego kwasowość).
Potrawy lekkie i delikatne powinny być wspierane przez równie subtelne trunki, dania o umiarkowanie intensywnym posmaku tworzą wspaniały duet z trunkami o średniej intensywności aromatu i smaku, a wina o mocnym bukiecie należy podawać z potrawami o zdecydowanym charakterze. Przypominamy też, że:
– wina wytrawne – białe i różowe świetnie podkreślają smak owoców morza, ryb, serów czy białego mięsa,
– lekkie czerwone wina (oraz te białe) serwuje się także przed posiłkiem (w charakterze aperitifu),
– owocowe wina czerwone nadają się do wędlin oraz czerwonych mięs,
– wina wytrawne idealnie pasują do potraw z czerwonego mięsa (np. dziczyzny), grzybów, a także serów o intensywnym smaku,
– wina słodkie zazwyczaj towarzyszą deserom, chociaż wina białe słodkie i półsłodkie podaje się też do niektórych dań z ryb, a słodkie czerwone do ostrych serów,
– wina musujące podaje się w zasadzie do wszystkich potraw.
Warto też wiedzieć, że istnieją dania, do których bardzo trudno jest dobrać odpowiednie wino. Chodzi np. o karczochy, szpinak, jajka czy potrawy z kuchni azjatyckiej (jak np. sushi). Natomiast tak zwana zasada kontrastu polega na odszukaniu w winie cechy, której brak danej potrawie, dzięki czemu możemy ją wzbogacić. Jednakże trzeba przyznać, że umiejętność ta wymaga praktyki (dlatego niektórzy uważają, że najlepszym winem jest po prostu to, które najbardziej nam smakuje). Pamiętajmy też, żejeżeli sos przyrządziliśmy na bazie danego wina, to najczęściej to samo wino powinniśmy podać do stołu, a gdy z kolei serwujemy danie z kuchni regionalnej, to dobrze jest dobrać trunek z tego samego winiarskiego regionu. Jeśli palimy lub jesteśmy amatorami takich używek, jak np. mocna kawa, to aranżowanie winno-kulinarnych mariaży może być dla nas nie lada wyzwaniem, ponieważ trudniej nam będzie wyczuć smakowe subtelności wina (nikotyna znieczula kubki smakowe).

Źródło: <a href="http://www.webshock.com.pl/jak-laczyc-wino-z-potrawami/">Jak łączyć wino z potrawami?</a> - kalina

Opłaca się inwestować w wino

przedruk 
ID artykułu: 26657 / 3322

W czasach globalnego kryzysu coraz bardziej popularne stają się alternatywne formy pomnażania kapitału. Jedną z nich są inwestycje w wino, które zdobywają sympatyków na całym świecie oraz w Polsce. Jednak warto pamiętać o tym, że aby zarobić na winie, trzeba cierpliwie czekać na zyski.



Jak podaje firma doradcza Wealth Solutions (członek Związku Firm Doradztwa Finansowego), Polacy w szlachetny trunek zainwestowali już ok. 120 mln zł. Wino staje się coraz popularniejsze na całym świecie, chętnych na ten alkohol przybywa w Rosji, Brazylii, a w szczególności w Chinach.

Alkohol produkowany pod inwestycje dotyczy najbardziej wyselekcjonowanych gatunków win, które pochodzą najczęściej z francuskich winnic z rejonu Bordeaux-Medoc, Saint-Jemilion czy niektórych rejonówBurgundii. Handel winami odbywa się w Londynie, Singapurze oraz Chicago, natomiast przechowywanie skrzynek z alkoholem ma miejsce w winnicach o wysokim standardzie, głównie w Londynie. W Polsce inwestować można za pośrednictwem firm doradczych, które specjalizują się w przeprowadzaniu takich inwestycji.

Dobry czas na inwestycje w wino?

Inwestycja w wino może być bardzo intratna, głównie za sprawą rosnącego zapotrzebowania na cenione roczniki przy ich niewielkiej ilości dostępnej na rynku. Ze względu na dużą popularność zarówno wśród konsumentów, jak i  kolekcjonerów, alkohol z czasem sprzedać można po bardzo atrakcyjnych cenach.  Produkcja wybitnych win w każdym roku jest ograniczona, z powodu wielkości winnic oraz zabiegów zmniejszających plony w celu podniesienia ich jakości, a popyt zawsze przewyższa tu podaż. Jeżeli do tego dodamy fakt, że nie da się wypuścić ponownie na rynek wina z danego rocznika i danej winnicy, oraz to, że trunki po osiągnięciu dojrzałości znikają z rynku w wyniku bieżącej konsumpcji, to wzrost ich wartości w czasie staje się zupełnie logiczny. To jest właśnie największa zaleta rynku wina. tłumaczy Paweł Morozowicz, Wealth Solutions i Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF).

Inwestycja w wino posiada więcej istotnych zalet. Wśród nich można wymienić bezpieczeństwo na tą formę lokowania pieniędzy kryzys nie ma wpływu. Do czynników wspomagających zysk możemy zaliczyć wiek wina, klasę trunku, miejsce pochodzenia czy ilość wyprodukowanych butelek, czyli te elementy, o których jesteśmy informowani przy zakupie. W trakcie trwania procesu inwestycyjnego te czynniki, oprócz wieku, który działa jedynie na korzyść, nie mają prawa się zmienić. Poza tym wino jest dobrem bardzo trwałym, w porównaniu do np. papierów wartościowych

Im starsze wino, tym droższe

Pomimo wielu zalet, inwestowanie w wino nie jest dla każdego, a już na pewno nie dla osób, które oczekują szybkich zysków. Inwestycja w wino jest dość specyficzna. Po pierwsze ma charakter długoterminowy, a rekomendowany okres inwestycji to minimum 5 lat. Nie jest to więc biznes przeznaczony dla osób, które spodziewają się szybkich zysków i transakcji. Oczywiście posiadane skrzynki można sprzedać wcześniej, ale to, w proponowanym przez nas okresie, historycznie osiągano najwyższe stopy zwrotu. Minimalne jest również prawdopodobieństwo poniesienia strat. W ciągu ostatnich 25 lat inwestycje w wino charakteryzowały się znaczenie wyższymi średnimi zyskami w okresach 5-letnich, niż rynki akcji czy złota. Dla porównania średnia 5-letnia stopa zwrotu z inwestycji w wino wyniosła 111%, w przypadku indeksu S&P500 49%, w przypadku indeksu DAX 61%, zaś w przypadku złota również 49%. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza nie zdarzyło się również, żeby 5-letnia inwestycja oparta o indeks Liv-ex Investables przyniosła straty- Paweł Morozowicz, Wealth Solutions, ZFDF.

Według ankiety przeprowadzonej przez portal bankier.pl główną zaletą charakteryzującą inwestycje alternatywne jest to, że ich przedmiotem są obiekty fizyczne, które można w każdej chwili zobaczyć i przechowywać np. w domu. Są one namacalnym dowodem inwestycji i pomnażania kapitału. Dlatego więc osoby, które chcą mieć stałą pieczę nad przedmiotami w swoim portfelu inwestycyjnym, nie powinny lokować pieniędzy w wino. -Inwestowanie w wino - w przeciwieństwie na przykład do whisky - nie jest przeznaczone dla osób, które lubią trzymać swoją kolekcję alkoholi w domu. Wino wymaga odpowiednich warunków przechowywania i z tego powodu najczęściej trafia do specjalnych skarbców win znajdujących się w Anglii, takich na przykład jak Octavian Valtus. One gwarantują późniejszym nabywcom, że trunki nie były narażone na działanie niekorzystnych dla nich czynników. Przetrzymywanie win w takich magazynach ułatwia również obrót naszymi trunkami, ponieważ najwięksi brokerzy znajdują się w Wielkiej Brytanii, a swoje kolekcje w znajdujących się tam skarbach win przechowują również inni inwestorzy, kolekcjonerzy, restauracje, czy sieci hoteli. Przewiezienie ich do domu oczywiście jest możliwe, ale wtedy wina przestają być inwestycją i mogą co najwyżej posłużyć do uświetnienia rodzinnej uroczystości wyjaśnia Paweł Morozowicz, Wealth Solutions, ZFDF.

Warto już zainwestować?

Inwestować w wino można w każdej chwili. Jednak ze względu na aktualną sytuacje na rynku, to właśnie teraz jest najlepszy moment na zakup trunków. Po kilku latach gwałtownych wzrostów cen wina, doszło do ich korekty na rynku win bordoskich. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia już w przeszłości i za każdym razem poprzedzała ona kolejną falę zwyżek cen. Z tego powodu obecny czas jest znakomity do budowania nowych portfeli winnych. Ceny wielu win zbliżyły się już do poziomów, przy których popyt konsumpcyjny może znacznie zmniejszyć dostępność tych win dla celów inwestycyjnych Paweł Morozowicz, Wealth Solutions, ZFDF.